Popularne posty

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 9

O 8 przyjechał po ciebie  Harry z Niallem .
Gdy dojechaliśmy na miejsce, jako pierwszy z auta wysiadł Niall i pobiegł do restauracji. Zrobiliście  to samo.
Usiedliście przy stoliku, gdzie czekał już na was Niall, złożyliście zamówienie i po 10 minutach wszyscy zajadali się już swoją kolacją.
Nie ukrywałaś, było zabawnie. Stolik był przy samym oknie, za którym znajdował się park. W najmniej oczekiwanym momencie Louis zobaczył gołębia
-Kevin!- krzyknął, przy czym wystraszył Zayna, który właśnie brał kęs naleśnika do ust. Chłopak zaczął się dławić a cała reszta, wraz z tobą  zaczęła się głośno śmiać.

W drodze powrotnej Louis włączył radio, akurat leciała ich piosenka. Chłopaki zaczęli śpiewać, tańczyć i wygłupiać się. Wyglądało to komicznie. Nie mogłaś opanować swojego śmiechu, który twoim zdaniem był okropny.

Gdy już wróciliście podziękowałaś za wspaniałą kolację  i skierowałaś się w stronę swojego domu.
-(twoje imię )! Zaczekaj!- zawołał Harry podbiegając w moją stronę.
-Tak ?
-Jeśli nie masz żadnych planów na dziś wiem że jest 8 ale to nic - zaczął nieśmiało.- Może się gdzieś przejdziemy?- zaproponował.
-Ymm.. Jasne.- uśmiechnęłaś się a chłopak odetchnął z ulgą jak by coś go gryzło .
-To wpadnę po Ciebie za 20 minut .
-Ok.- odpowiedziałaś i weszłaś do domu.
W salonie na stoliku leżała karteczka od twojego taty że jest w pracy i będzie późno. Wyjęłaś z lodówki butelkę wody mineralnej, rozłożyłaś się wygodnie na kanapie i włączyłaś telewizję.
Kilka minut później

Usłyszałam pukanie do drzwi. To pewnie on. Przyszedł punktualnie, dlaczego nie mógł się spóźnić?
Pośpiesznie otworzyłaś mu drzwi.
-Gotowa?- zapytał stając w drzwiach.
-Noo można tak powiedzieć- zaśmiałaś się i wyszliście.
Szliście w stronę parku rozmawiając o wszystkim, śmiejąc się przy tym.
-A właśnie, muszę Ci oddać w końcu bluzę którą pożyczyłam wczoraj .- przypomniałam sobie siadając na ławce.
-Nie śpieszy mi się.- zaśmiał się siadając blisko mnie.
Po chwili podeszła do nas pewna staruszka:
-Szanujcie się na wzajem. Nie z błądźcie z dobrej drogi. Bądźcie wobec siebie lojalni. I pamiętajcie żeby zaczekać do ślubu.- zaczęła prawić wam kazania.
Zareagowaliście tak samo. Wybuchliście śmiechem, na co staruszka się oburzyła i poszła dalej.
-Szanujmy się!- powtórzył zabawnym głosem Harry.
Zapadła niezręczna cisza, którą przerwał dzwonek twojego telefonu. Spojrzałaś na wyświetlacz:
-Louis.-Powiedziałaś po czym odebrałam.-Słucham?
-No cześć gołąbeczki. Gdzie jesteście? - zapytał.
-W parku.
-A'propos gołębi.. Jest tam gdzieś Kevin? Powiedz mu żeby wracał do domu.- powiedział powoli i wyraźnie.
-Co ty się tak tego Kevina uczepiłeś. Daj mu trochę wolności.- zaczęłaś się śmiać, a Harry przyglądał się całej rozmowie.
-A jak ucieknie? Będę za nim tęsknił.- jego głos zadrżał, jak by się miał zaraz rozpłakać.
-Ok, powiem mu.- przewróciłaś oczami.
-Dziękuję. - odpowiedział i rozłączył się.
Na niebie pojawiły się burzowe chmury.
-Zaraz zacznie padać deszcz, wracajmy.- zaproponowałaś. Wstaliście i pośpiesznym krokiem udaliście się w stronę twojego domu. Zaprosiłaś chłopaka do siebie. Gdy weszliście do mieszkania od razu lunęło. Nawet nie chciałaś myśleć co by się stało z twoimi włosami jak byście nie zdążyli przed deszczem.
Zadzwoniłaś po resztę chłopaków, którzy przesiadywali u Louisa i zamówiłam pizze. 
Męczyłaś się z trzecim kawałkiem pizzy. Myślałaś że jak zjesz jeszcze kawałek to eksplodujesz. Patrząc na to co Louis wyprawia stwierdziłaś że też już ma dość jedzenia. Trzymał w ręku ostatni kawałek , i podtrzymywał go drugą ręką
-Dasz radę, jeszcze trochę- mówił sam do siebie i próbował wsadzić do ust kawałek.
-Nie zmuszaj się.- powiedziałaś cała rozbawiona.
-Muszę.. Dam radę... Chcę pokonać Nialla... Zjem ten ostatni kawałek..-zaczęły mu się zabawnie trząść ręce.
-Nie dam rady.- położył się na podłodze i złapał się za brzuch.- Jesteś niepokonanym mistrzem w jedzeniu pizzy.- skierował słowa do Nialla.
-Wiem.- na twarzy blondyna pojawił się uśmiech zwycięscy.

Było już późno, chłopaki zbierali się do domu.

-Harry, zaczekaj.- zawołałam i pobiegłaś szybko do swojego pokoju, złapałaś bluzę i zbiegłaś z powrotem, kopiąc jakieś rzeczy na podłodze.
-Twoja bluza.- wręczyłaś mu ją.
-A myślałem że będziecie się całować.-zawołał Liam z zawadiackim uśmiechem.
-Chyba śnisz.- Wyrwało się Zaynowi.
-Sugerujesz coś?- poruszył zabawnie brwiami Louis.
-Mogę się założyć że ja ją pierwszy pocałuję.- spojrzał na Harrego.
-Dobra, zakład?- powiedział Harry i zaczął się przepychać na zmianę z Zaynem w moją stronę.
-Ejj!-krzyknęłam- Nie mam zamiaru się z nikim całować, jasne? Darujcie sobie te głupie zakłady. To że tymczasowo jestem z Harrym to nie oznacza że chcę na siłę się z kimś całować .
-I tak byłbym pierwszy.- zaśmiał się Zayn.

Poszłaś do łazienki, wzięłaś długi i gorący prysznic. Tak, tego ci brakowało po ciężkim dniu spędzonym z tymi wariatami. Ułożyłaś się wygodnie w łóżku i zakryłaś się kołdrą. Cieszę się że twoje stosunki z chłopakami polepszały się

 -Wstawaj! Wstawaj! Wstawaj! Wstawaj!- ktoś zaczął krzyczeć i skakać po twoim łóżku. Kto to mógł być? Hmmm.. Oczywiście że Louis .
- Nieeeeee! Zostaw mnie. Chcę spać! Co ty własciwie tu robisz - zakryłaś się kołdrą. Poczułaś jakiś ciężar na sobie.
-Louis , złaź ze mnie!- krzyknęłaś.
-Nie!
-Sam tego chciałeś.- zrzuciłaś go z łóżka i  wylądował na podłodze. Ponownie zakryłaś się kołdrą w nadziei że jeszcze zaśniesz .
-Wstawaj!- zaczął głośno krzyczeć Lou.
-Już nie śpię!- wykrzyczałaś równie głośno.
Twój żywy budzik był wyraźnie rozbawiony faktem że nie da ci się wyspać.
Wyjęłaś z szafy czarną sukienkę w szaro , czerwono - białe kwiatki bez ramiączek   i poszłaś do łazienki. Ogarnęłaś się i wróciłaś do pokoju.
-Co chciałeś? - zapytałaś  rzucając się na łóżko.
-Nic.-zaśmiał się.
Podniosłaś głowę i skarciłaś go wzrokiem.

-Mogę zadać Ci głupie pytanie? - wyrwał się nagle.

-Ty zawsze zadajesz głupie pytania.- zaśmiałaś się.
-Oj wiem, ale nie o to chodzi.- machnął ręką.
-Wal śmiało.
-Jeśli miałabyś wybrać po między Harrym a Zaynem, którego byś wybrała.. no wiem że jesteś teraz z Harrym ale to tylko na próbę więc ...?- spytał poważnym głosem.
-Noo, to rzeczywiście głupie pytanie.- zaczęłaś się głośno śmiać. Widząc powagę na twarzy Louisa, opanowałaś się.- Ty tak na serio pytasz?
Pokiwał twierdząco głową.
-Hmm. Dobra. Ciężko jest to określić. Nie znam ich dobrze no może Harrego  trochę . Chyba nie wybrałabym żadnego... mimo że jestem z tym kim jestem - zaczęłam.....
-Dlaczego?
-Uważam że są przystojni i w ogóle, ale chyba nie zniosłabym obelg ze strony ich stukniętych fanek.
-Po prostu nie są tak przystojni jak ja.- zaśmiał się i poprawił swoje włosy.
  Chłopaki nadal mają rozkmine na temat tego, który by mnie pierwszy pocałował. Co im odbiło? Niall uważa że gdyby doszło do zakładu, bez dwóch zdań wygrałby Zayn, natomiast Liam twierdzi że to Harry był by pierwszy.
-Nie macie u niej szans. Nie ta liga.-zaśmiał się Louis.
  Towarzystwo chłopaków jak najbardziej mi odpowiada, jednak brakuje mi Lucy , bo w końcu nie ma to jak pogadać z dziewczyną.Ale odkąd zaczęła się dobrze dogadywać z Emily ... sam wiesz ...
-Kevin!- krzyknął Lou.
-Proszę Cię, przestań już z tym Kevinem. Daj mu spokój- nie to że nie lubię Kevina czy coś, bo w końcu to wy go wspólnie "stworzyliście", ale jaki normalny człowiek krzyczy w parku na stado gołębi? No tak, Louis nie jest normalny, i za to go uwielbiasz. Zawsze tłumaczy się przechodzącym obok ludziom że woła Kevina ale on go nie słyszy.  A z resztą ty też nie jesteś normalna i zdarza ci się krzyczeć razem z nim ale tylko wtedy jak w okół nie ma dużo ludzi. xxxx 

1 komentarz: